– Yyyy...
Staram się? – Viola przewróciła fioletowymi oczami. Jej nauczyciel Aquos jest
oburzony zachowaniem dziewczynki.
– Jeśli nie
opanujesz tak prostej sztuczki, jak zmuszenie kwiatu do zakwitnięcia to nigdy
nie nauczysz się czarować! – mówi. Wtedy jego dłonie zaczynają świecić na
niebiesko i z pomocą swojej magii wyciąga wodę z wazonu tworząc w powietrzu
bańkę. Po chwili zamiast cieczy w powietrzu unosi się para.
– Popisujesz
się! – wyśmiewa nauczyciela Viola. Zaczyna chichotać, kwiatek przed nią otwiera
się, a jego białe płatki rozświetlają komnatę. Aquos bije brawo.
– Widzisz jak
niewiele potrzeba księżniczko? – pogratulował dziewczynce. Ta zeskakuje z krzesła, na którym siedziała i podchodzi do drzwi.
– Wujek zaraz
przyjdzie – mówi nauczycielowi. – Mamy iść na targ.
– Wyczuwasz
wibracje? Kiedy się tego nauczyłaś? – spyta podchodząc do dziecka.
– Nie wiem... – przyznaje Viola. – Chyba od zawsze. Wiem, gdzie, kto, kiedy się przechadza i
co niesie. Znam miejsce pobytu każdego mieszkańca zamku. Tylko Mai nigdy nie
umiem znaleźć.
– Księżniczka
Maja jest bardzo utalentowanym magiem – tłumaczy jej mężczyzna. – Z dnia na
dzień robiła postępy. Zawsze była bardziej zdolna niż zwykli ludzie. Może to
przez ir...
Nie zdążył
jednak skończyć wypowiedzi, ponieważ w drzwiach komnaty stanął nikt inny, jak
sam książę Vid. Jego podopieczna ucieszyła się na jego widok. Podbiegła i
objęła go w pasie. Opiekun pogłaskał małą po czole i uśmiechnął się do niej.
Aquos ukłonił się księciu.
– Jak tam
lekcja? Czego się nauczyłaś? – pytał dziewczynkę. Ta uśmiechnęła się szeroko.
– Kwiaty
kwitną, od jej uśmiechu – mówi nauczyciel wskazując na biały kwiat w wazonie
postawiony na biurku. Vid jest wyraźnie dumny z księżniczki. Spogląda na nią, a
ta się rumieni.
– Cóż...
Wybacz Aquosie, ale zabieram Violę do miasta. Gdy wrócimy nie będzie już
lekcji, więc możesz udać się do swego domu. – Nauczyciel ukłonił się księciu i
zaczął pakować swoją torbę. Vid wraz z dziewczynką opuścili komnatę i udali się
korytarzem do wyjścia na dziedziniec.
Przed
drzwiami wyjściowymi czekała jedna ze służących. Ubrała księżniczkę w błękitny
płaszcz obszyty króliczym futerkiem. Dziewczynka chętnie ubrała zdobny strój i
wraz z opiekunem opuściła budynek.
Dziedziniec
był dość spory. Pośrodku stała studnia, teraz zakryta. Jak zawsze podwórze
tętniło życiem. Słudzy, strażnicy, kilka dam dworu... Książę Vid oraz
księżniczka Viola udali się ku głównej bramie. Gdy tylko opuścili zabudowania
zamku dołączyli do nich dwaj strażnicy ubrani w lekkie, skórzane zbroje.
Księżniczki
nie interesowali dwaj mężczyźni podążający za nią i jej wujem. Nigdy niczym się
nie wyróżniali. Zawsze nosili te same stroje z dziczej skóry, oraz miecz ukryty
w pochwie przy pasie. Bardziej interesował ją ubiór Vida. Książę miał na sobie
wysokie buty ze skóry jelenia, bawełniane spodnie, oraz białą koszulę. Nosił
też płaszcz z drogiego, lśniącego materiału, z jedwabiu. Jego głowę zdobiła
książęca tiara wysadzana rubinami. Tak jak rycerze miał przy sobie miecz „bym
mógł nas obronić kochana” - przypomniały się dziewczynce jego słowa
wypowiedziane dwa lata wcześniej.
Tego dnia
słońce rozświetlało miasto bardziej, niż w zwykłe wiosenne dni. Wiał jednak
chłodny wiatr, który zmuszał mieszkańców do ubrania się w płaszcze i chusty. Na
targu było wielu ludzi ubranych w mniej lub bardziej zdobne stroje. Kupcy,
handlarze, żebracy... Jedni kłaniali się Violi i jej opiekunowi, inni serdecznie
ich witali. Księżniczkę bardzo fascynowały skarby sprzedawane na targu. Były
tam egzotyczne zwierzęta w klatkach, kolekcje biżuterii, przedmioty codziennego
użytku, a nawet materiały. Wszędzie było słychać gwar. Ludzie przekrzykiwali
się nawzajem próbując podać ceny swoich produktów lub targując się.
Violi
pozwalano wszystko dotykać i oglądać, a niektóre rzeczy nawet kupować.
Dziewczynka bardzo lubiła zakupy. Zwykle takimi sprawami zajmowali się służący
z zamku, ale od kiedy skończyła cztery lata raz do roku wuj zabierał ją na
targ. Tak jak przez ostatnie sześć wyjść interesowała się biżuterią. Naszyjnik
z bursztynu był pierwszy na liście zakupów. Jak zwykle wzięła dwa. Nigdy nie
brała dwóch dla siebie. Jeden będzie prezentem dla Mai.
Maja jest
jedyną córką królowej Ambre i jej męża króla Laura. Księżniczka, tak jak Viola
umie rozkazywać roślinom, tyle, że robi to o wiele lepiej. Za sześć lat, w dniu
jej dwudziestych urodzin ma zostać władcą królestwa. Jak dla Violi szczęśliwym
zbiegiem okoliczności Maja obchodzi urodziny miesiąc po jej co rocznych
zakupach. Księżniczka bardzo lubi urodziny Mai. To jeden z niewielu dni w roku,
gdy może spotkać się z nią twarzą w twarz. Maja zdaje się zawsze unikać Violi.
Gdy ta próbuje ją odszukać sprytnie znika. Jednak z długich opowiadań
dorosłych, dotyczących następczyni tronu Viola wie, że bursztyny to jej
ulubione klejnoty.
Wycieczka jak
co roku kończy się na rynku. Tu nie ma straganów. Jest za to wolna przestrzeń i
fontanna, które mała księżniczka tak bardzo lubi! Gdy tylko podbiega do
fontanny nabiera w dłonie lodowatą wodę i przemywa twarz. Zaczyna bawić się
wodą, co przykuwa uwagę miejskich dzieci. Po chwili do Violi dołącza szóstka
dzieciaków.
Jeden
chłopiec zaczyna bawić się wodą z fontanny, unosząc ją i opuszczając, w sposób
podobny do popisów Aquosa. Dwie dziewczynki o identycznych twarzach rzucają do
siebie kamieniami. Nie łapią ich w dłonie, kamyki latają w powietrzu. Inny
chłopiec zaczyna „kolorować” wodę w fontannie zmieniając w rzeczywistości barwę
rzucanego światła. Banda wyraźnie chce popisać się przed księżniczką. Udało im
się. Viola zaczęła bić artystom brawo. Jednak dobrą zabawę przerwał wściekły
okrzyk jednego ze sprzedawców.
Mężczyzna
trzymał za dłoń chłopca, na oko dwunastoletniego. Darł się tak głośno, że
słychać go było w całym mieście mimo gwaru rozmów.
– Ty mały
złodzieju! – grzmiał jego głos. – Próbowałeś mnie okraść!!! Wiesz co robią
złodziejom, takim jak TY???Już z daleka
było widać, że dzieciak jest wystraszony. Viola powoli podbiegła do straganu z
jabłkami, który stał się centrum uwagi chyba każdego na rynku.
– Odcina się
im ręce, by już nie mogli kraść!!! – warknął mężczyzna. Przycisnął dłoń chłopca
do lady straganu i sięgnął po nóż. Już uniósł go do góry, gdy pełen powagi
dziewczęcy głosik dotarł do jego uszu.
– Zostaw go! – Viola wpatrywała się z wściekłością na zdezorientowanego sprzedawcę. – Jesteś
głuchy? Jako księżniczka każę ci wypuścić tego chłopca!Choć bardzo
niechętnie, mężczyzna wypuszcza rękę złodzieja z uścisku. Dzieciak korzysta z
okazji, chwyta kilka jabłek i bierze nogi za pas. Sprzedawca jest zszokowany
tym, że złodziejowi uszło płazem, gdy inne dziecko jest łapane przez innego
mężczyznę za dłoń. To Vid złapał swoją podopieczną i wściekły zabrał ją na
ubocze.
– W-wujku! –
zawołała wystraszona księżniczka. Mężczyzna zatrzymał się i szarpnął małą.
– Nigdy
więcej tak nie rób! – warknął na dziewczynkę. Ze strachu serce podskoczyło jej
do gardła. – Kradzież jest złą rzeczą, a złodzieje powinni być karani.
– Ale... On
chciał odciąć tamtemu chłopcu dłoń... – próbowała się usprawiedliwić, ale to
tylko pogłębiało gniew księcia.
– I co z
tego? Przynajmniej już nigdy nie odważyłby się nic ukraść! Odkupię skradzione
jabłka, ale ty masz przeprosić sprzedawcę.
– O nie!
Nigdy nie przeproszę tego bandyty! – Dziewczynka mówi zdecydowanym tonem. Vid
ściska jednak mocniej jej dłoń. – D-dobrze. Przep-proszę!
Vid, nadal
zły zabrał ją z powrotem na rynek i zaprowadził do okradzionego sprzedawcy.
Zapłacił mu za straty, a Viola choć bardzo niechętnie przeprosiła mężczyznę.
Ten, dał jej w prezencie najpiękniejsze jabłko ze straganu.
Mi się
upiekło, a Maja dostanie najładniejszy z bursztynowych naszyjników na urodziny
– pomyślała księżniczka, gdy wraz z opiekunem wracała do zamku. - Już nie
może być lepiej!
_____________________________________________________
Moja drobna uwaga! Teraz już wszystko będzie dobrze. Rozdział 3 i kolejne będą o wiele lepsze od tego i poprzedniego :)
Rozdział troszku lepszy - pod względem długości.
OdpowiedzUsuńAle niestety jest kilka błędów, których wprost nie dało się nie zauważyć.
Po pierwsze - z tego co udało mi się wywnioskować to wydarzenia przedstawione w tym rozdziale to już daleka przyszłość. Zapewne tak, gdyż Viola nie jest już małym dzieckiem. No a informacji o tym - poza tekstem - żadnej. Może chociaż jakieś trzy gwiazdki na początku rozdziału? Bo jak wiesz, one symbolizują ucięcie tekstu.
Po drugie - znowu w oczy rzuciło mi się "słońce", czyli nazwa własna z małej litery. ;^;
I po trzecie - niekonsekwentnie prowadzisz narrację. Wybrałaś bowiem trzecioosobową w czasie teraźniejszym. Pomińmy fakt, że pisanie w tymże czasie jest chyba najgorszym co można zrobić opowiadaniu. Naprawdę bardzo nieprzyjemnie się coś takiego czyta. Ale już nie zwracam na to uwagi~ Chodzi o to, że raz piszesz w czasie teraźniejszym, a raz w przeszłym. Przykład:
"– Jak tam lekcja? Czego się nauczyłaś? – pytał dziewczynkę. Ta uśmiechnęła się szeroko.
– Kwiaty kwitną, od jej uśmiechu – mówi nauczyciel wskazując na biały kwiat w wazonie postawiony na biurku. Vid jest wyraźnie dumny z księżniczki. Spogląda na nią, a ta się rumieni.
– Cóż... Wybacz Aquosie, ale zabieram Violę do miasta. Gdy wrócimy nie będzie już lekcji, więc możesz udać się do swego domu. – Nauczyciel ukłonił się księciu i zaczął pakować swoją torbę."
Tu wszędzie ładnie czas teraźniejszy i nagle - "uśmiechnęła się". Powinno być "uśmiecha się". Albo zamiast "ukłonił się" należało napisać "kłania się". Naprawdę nie radzę stosować czegoś czego nie potrafi się dobrze poprowadzić.
Więcej uwag nie mam, rozdział w miarę ciekawy. Szybki zwrot akcji na końcu, to mi się podobało. Widać, że w Violi "kwitnie ziarno dobroci". ^^
Weny życzę i powodzenia w pisaniu dalszych rozdziałów. A i radzę Ci zmienić narrację, póki jeszcze jesteś na tak wczesnym rozdziale.
Zgadzam się ze wszystkim! Ten rozdział to porażka, ale mimo wszystko lepszy niż poprzedni. Jak pisze w uwadze "Teraz już wszystko będzie dobrze". I zastosuję w najbliższym czasie "trzy gwiazdki" ;)
UsuńOch~!
UsuńI zapomniałam jeszcze o jednym.
Następnym razem staraj się nie pisać aż trzech wykrzykników. Rozumiem, że tym chcesz podkreślić głośność wypowiedzi i emocje osoby, która mówi daną kwestię, aczkolwiek wygląda to bardzo nieestetycznie. c;