poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdzial 2 - Na targu

– Powinnaś się nieco bardziej skoncentrować na tym co robisz! Inaczej nigdy ci się nie uda! – skarcił swoją uczennicę jej mistrz.
– Yyyy... Staram się? – Viola przewróciła fioletowymi oczami. Jej nauczyciel Aquos jest oburzony zachowaniem dziewczynki.
– Jeśli nie opanujesz tak prostej sztuczki, jak zmuszenie kwiatu do zakwitnięcia to nigdy nie nauczysz się czarować! – mówi. Wtedy jego dłonie zaczynają świecić na niebiesko i z pomocą swojej magii wyciąga wodę z wazonu tworząc w powietrzu bańkę. Po chwili zamiast cieczy w powietrzu unosi się para. 
– Popisujesz się! – wyśmiewa nauczyciela Viola. Zaczyna chichotać, kwiatek przed nią otwiera się, a jego białe płatki rozświetlają komnatę. Aquos bije brawo.
– Widzisz jak niewiele potrzeba księżniczko? – pogratulował dziewczynce. Ta zeskakuje z krzesła, na którym siedziała i podchodzi do drzwi. 
– Wujek zaraz przyjdzie – mówi nauczycielowi. – Mamy iść na targ.
– Wyczuwasz wibracje? Kiedy się tego nauczyłaś? – spyta podchodząc do dziecka.
– Nie wiem... – przyznaje Viola. – Chyba od zawsze. Wiem, gdzie, kto, kiedy się przechadza i co niesie. Znam miejsce pobytu każdego mieszkańca zamku. Tylko Mai nigdy nie umiem znaleźć.
– Księżniczka Maja jest bardzo utalentowanym magiem – tłumaczy jej mężczyzna. – Z dnia na dzień robiła postępy. Zawsze była bardziej zdolna niż zwykli ludzie. Może to przez ir...
Nie zdążył jednak skończyć wypowiedzi, ponieważ w drzwiach komnaty stanął nikt inny, jak sam książę Vid. Jego podopieczna ucieszyła się na jego widok. Podbiegła i objęła go w pasie. Opiekun pogłaskał małą po czole i uśmiechnął się do niej. Aquos ukłonił się księciu.
– Jak tam lekcja? Czego się nauczyłaś? – pytał dziewczynkę. Ta uśmiechnęła się szeroko.
– Kwiaty kwitną, od jej uśmiechu – mówi nauczyciel wskazując na biały kwiat w wazonie postawiony na biurku. Vid jest wyraźnie dumny z księżniczki. Spogląda na nią, a ta się rumieni.
– Cóż... Wybacz Aquosie, ale zabieram Violę do miasta. Gdy wrócimy nie będzie już lekcji, więc możesz udać się do swego domu. – Nauczyciel ukłonił się księciu i zaczął pakować swoją torbę. Vid wraz z dziewczynką opuścili komnatę i udali się korytarzem do wyjścia na dziedziniec.
Przed drzwiami wyjściowymi czekała jedna ze służących. Ubrała księżniczkę w błękitny płaszcz obszyty króliczym futerkiem. Dziewczynka chętnie ubrała zdobny strój i wraz z opiekunem opuściła budynek.
Dziedziniec był dość spory. Pośrodku stała studnia, teraz zakryta. Jak zawsze podwórze tętniło życiem. Słudzy, strażnicy, kilka dam dworu... Książę Vid oraz księżniczka Viola udali się ku głównej bramie. Gdy tylko opuścili zabudowania zamku dołączyli do nich dwaj strażnicy ubrani w lekkie, skórzane zbroje.
Księżniczki nie interesowali dwaj mężczyźni podążający za nią i jej wujem. Nigdy niczym się nie wyróżniali. Zawsze nosili te same stroje z dziczej skóry, oraz miecz ukryty w pochwie przy pasie. Bardziej interesował ją ubiór Vida. Książę miał na sobie wysokie buty ze skóry jelenia, bawełniane spodnie, oraz białą koszulę. Nosił też płaszcz z drogiego, lśniącego materiału, z jedwabiu. Jego głowę zdobiła książęca tiara wysadzana rubinami. Tak jak rycerze miał przy sobie miecz „bym mógł nas obronić kochana” - przypomniały się dziewczynce jego słowa wypowiedziane dwa lata wcześniej.
Tego dnia słońce rozświetlało miasto bardziej, niż w zwykłe wiosenne dni. Wiał jednak chłodny wiatr, który zmuszał mieszkańców do ubrania się w płaszcze i chusty. Na targu było wielu ludzi ubranych w mniej lub bardziej zdobne stroje. Kupcy, handlarze, żebracy... Jedni kłaniali się Violi i jej opiekunowi, inni serdecznie ich witali. Księżniczkę bardzo fascynowały skarby sprzedawane na targu. Były tam egzotyczne zwierzęta w klatkach, kolekcje biżuterii, przedmioty codziennego użytku, a nawet materiały. Wszędzie było słychać gwar. Ludzie przekrzykiwali się nawzajem próbując podać ceny swoich produktów lub targując się. 
Violi pozwalano wszystko dotykać i oglądać, a niektóre rzeczy nawet kupować. Dziewczynka bardzo lubiła zakupy. Zwykle takimi sprawami zajmowali się służący z zamku, ale od kiedy skończyła cztery lata raz do roku wuj zabierał ją na targ. Tak jak przez ostatnie sześć wyjść interesowała się biżuterią. Naszyjnik z bursztynu był pierwszy na liście zakupów. Jak zwykle wzięła dwa. Nigdy nie brała dwóch dla siebie. Jeden będzie prezentem dla Mai.
Maja jest jedyną córką królowej Ambre i jej męża króla Laura. Księżniczka, tak jak Viola umie rozkazywać roślinom, tyle, że robi to o wiele lepiej. Za sześć lat, w dniu jej dwudziestych urodzin ma zostać władcą królestwa. Jak dla Violi szczęśliwym zbiegiem okoliczności Maja obchodzi urodziny miesiąc po jej co rocznych zakupach. Księżniczka bardzo lubi urodziny Mai. To jeden z niewielu dni w roku, gdy może spotkać się z nią twarzą w twarz. Maja zdaje się zawsze unikać Violi. Gdy ta próbuje ją odszukać sprytnie znika. Jednak z długich opowiadań dorosłych, dotyczących następczyni tronu Viola wie, że bursztyny to jej ulubione klejnoty.
Wycieczka jak co roku kończy się na rynku. Tu nie ma straganów. Jest za to wolna przestrzeń i fontanna, które mała księżniczka tak bardzo lubi! Gdy tylko podbiega do fontanny nabiera w dłonie lodowatą wodę i przemywa twarz. Zaczyna bawić się wodą, co przykuwa uwagę miejskich dzieci. Po chwili do Violi dołącza szóstka dzieciaków.
Jeden chłopiec zaczyna bawić się wodą z fontanny, unosząc ją i opuszczając, w sposób podobny do popisów Aquosa. Dwie dziewczynki o identycznych twarzach rzucają do siebie kamieniami. Nie łapią ich w dłonie, kamyki latają w powietrzu. Inny chłopiec zaczyna „kolorować” wodę w fontannie zmieniając w rzeczywistości barwę rzucanego światła. Banda wyraźnie chce popisać się przed księżniczką. Udało im się. Viola zaczęła bić artystom brawo. Jednak dobrą zabawę przerwał wściekły okrzyk jednego ze sprzedawców.
Mężczyzna trzymał za dłoń chłopca, na oko dwunastoletniego. Darł się tak głośno, że słychać go było w całym mieście mimo gwaru rozmów.
– Ty mały złodzieju! – grzmiał jego głos. – Próbowałeś mnie okraść!!! Wiesz co robią złodziejom, takim jak TY???Już z daleka było widać, że dzieciak jest wystraszony. Viola powoli podbiegła do straganu z jabłkami, który stał się centrum uwagi chyba każdego na rynku.
– Odcina się im ręce, by już nie mogli kraść!!! – warknął mężczyzna. Przycisnął dłoń chłopca do lady straganu i sięgnął po nóż. Już uniósł go do góry, gdy pełen powagi dziewczęcy głosik dotarł do jego uszu.
– Zostaw go! – Viola wpatrywała się z wściekłością na zdezorientowanego sprzedawcę. – Jesteś głuchy? Jako księżniczka każę ci wypuścić tego chłopca!Choć bardzo niechętnie, mężczyzna wypuszcza rękę złodzieja z uścisku. Dzieciak korzysta z okazji, chwyta kilka jabłek i bierze nogi za pas. Sprzedawca jest zszokowany tym, że złodziejowi uszło płazem, gdy inne dziecko jest łapane przez innego mężczyznę za dłoń. To Vid złapał swoją podopieczną i wściekły zabrał ją na ubocze.
– W-wujku! – zawołała wystraszona księżniczka. Mężczyzna zatrzymał się i szarpnął małą. 
– Nigdy więcej tak nie rób! – warknął na dziewczynkę. Ze strachu serce podskoczyło jej do gardła. – Kradzież jest złą rzeczą, a złodzieje powinni być karani. 
– Ale... On chciał odciąć tamtemu chłopcu dłoń... – próbowała się usprawiedliwić, ale to tylko pogłębiało gniew księcia. 
– I co z tego? Przynajmniej już nigdy nie odważyłby się nic ukraść! Odkupię skradzione jabłka, ale ty masz przeprosić sprzedawcę. 
– O nie! Nigdy nie przeproszę tego bandyty! – Dziewczynka mówi zdecydowanym tonem. Vid ściska jednak mocniej jej dłoń. – D-dobrze. Przep-proszę!
Vid, nadal zły zabrał ją z powrotem na rynek i zaprowadził do okradzionego sprzedawcy. Zapłacił mu za straty, a Viola choć bardzo niechętnie przeprosiła mężczyznę. Ten, dał jej w prezencie najpiękniejsze jabłko ze straganu. 
Mi się upiekło, a Maja dostanie najładniejszy z bursztynowych naszyjników na urodziny – pomyślała księżniczka, gdy wraz z opiekunem wracała do zamku. - Już nie może być lepiej!


_____________________________________________________
Moja drobna uwaga! Teraz już wszystko będzie dobrze. Rozdział 3 i kolejne będą o wiele lepsze od tego i poprzedniego :) 

3 komentarze:

  1. Rozdział troszku lepszy - pod względem długości.
    Ale niestety jest kilka błędów, których wprost nie dało się nie zauważyć.
    Po pierwsze - z tego co udało mi się wywnioskować to wydarzenia przedstawione w tym rozdziale to już daleka przyszłość. Zapewne tak, gdyż Viola nie jest już małym dzieckiem. No a informacji o tym - poza tekstem - żadnej. Może chociaż jakieś trzy gwiazdki na początku rozdziału? Bo jak wiesz, one symbolizują ucięcie tekstu.
    Po drugie - znowu w oczy rzuciło mi się "słońce", czyli nazwa własna z małej litery. ;^;
    I po trzecie - niekonsekwentnie prowadzisz narrację. Wybrałaś bowiem trzecioosobową w czasie teraźniejszym. Pomińmy fakt, że pisanie w tymże czasie jest chyba najgorszym co można zrobić opowiadaniu. Naprawdę bardzo nieprzyjemnie się coś takiego czyta. Ale już nie zwracam na to uwagi~ Chodzi o to, że raz piszesz w czasie teraźniejszym, a raz w przeszłym. Przykład:
    "– Jak tam lekcja? Czego się nauczyłaś? – pytał dziewczynkę. Ta uśmiechnęła się szeroko.
    – Kwiaty kwitną, od jej uśmiechu – mówi nauczyciel wskazując na biały kwiat w wazonie postawiony na biurku. Vid jest wyraźnie dumny z księżniczki. Spogląda na nią, a ta się rumieni.
    – Cóż... Wybacz Aquosie, ale zabieram Violę do miasta. Gdy wrócimy nie będzie już lekcji, więc możesz udać się do swego domu. – Nauczyciel ukłonił się księciu i zaczął pakować swoją torbę."
    Tu wszędzie ładnie czas teraźniejszy i nagle - "uśmiechnęła się". Powinno być "uśmiecha się". Albo zamiast "ukłonił się" należało napisać "kłania się". Naprawdę nie radzę stosować czegoś czego nie potrafi się dobrze poprowadzić.

    Więcej uwag nie mam, rozdział w miarę ciekawy. Szybki zwrot akcji na końcu, to mi się podobało. Widać, że w Violi "kwitnie ziarno dobroci". ^^
    Weny życzę i powodzenia w pisaniu dalszych rozdziałów. A i radzę Ci zmienić narrację, póki jeszcze jesteś na tak wczesnym rozdziale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ze wszystkim! Ten rozdział to porażka, ale mimo wszystko lepszy niż poprzedni. Jak pisze w uwadze "Teraz już wszystko będzie dobrze". I zastosuję w najbliższym czasie "trzy gwiazdki" ;)

      Usuń
    2. Och~!
      I zapomniałam jeszcze o jednym.
      Następnym razem staraj się nie pisać aż trzech wykrzykników. Rozumiem, że tym chcesz podkreślić głośność wypowiedzi i emocje osoby, która mówi daną kwestię, aczkolwiek wygląda to bardzo nieestetycznie. c;

      Usuń