wtorek, 12 maja 2015

Rozdzial 6 - Goscie




W zamku już od dwóch dni trwały przygotowania na wielką uroczystość, jaką będzie koronacja Mai na Królową Południowego Królestwa. Chłodne mury i puste korytarze zapełniły się służbą i chętnymi do pomocy przy dekorowaniu i sprzątaniu. Dotychczasowa władczyni w końcu się na coś przydała i zaplanowała wystrój sali balowej i tronowej.
– Nie martw się córciu. Wszystko będzie idealnie – zapewniła Maję jej matka. – Przyjazdu odmówili tylko dwaj ważniejsi goście. Do miasta zaczęli się zjeżdżać poddani z całego Królestwa. Właściciele karczm i restauracji nie skarżą się na brak gości, a targowisko zapełniło się nowymi kramami.
– Dziękuję matko – uśmiechnęła się serdecznie Maja. – Wiesz może gdzie jest Viola? Ostatnio często gdzieś mi znika.
– Z tego co wiem, to chyba nikt jej nie widuje. – Ambre wyglądała na lekko zdenerwowaną, ale za razem zmartwioną. – Myślałam, że wiesz coś na jej temat.
Maja przewróciła oczami. Skoro nie ma jej w zamku, jest pod zamkiem. Ponad miesiąc temu nauczyła się wchodzić samodzielnie do podziemi. Tylko po co siedzi tam tak długo? Maja będzie musiała ją odwiedzić, ale to później. Teraz ma zbyt dużo obowiązków na głowie. Trzeba przecież wybrać potrawy na ucztę.
Gdy dwie godziny później Maja była już wolna ukradkiem weszła do podziemnych tuneli i ruszyła ku Sekretnej Bibliotece. Tak jak przypuszczała zastała w niej Violę przeglądającą jakąś książkę. Gdy dziewczyna usłyszała skrzypienie drzwi uniosła głowę i dostrzegła Maję. Z uśmiechem na twarzy przywołała ją do siebie, aby coś jej pokazać. Księżniczka podeszła i usiadła obok, a Viola pokazała jej co takiego było w książce.
– Ma tytuł „Wszechwidzące oko” – powiedziała Viola. – Pozwala zobaczyć wszystko co dzieje się teraz w królestwie. Spójrz.
Książka była w rzeczywistości samą okładką. Gdy się ją otworzyło ukazywał się obraz, ruchomy obraz. Teraz pokazywał wnętrze powozu, w którym siedziała para magów – brązowowłosy mężczyzna i ruda kobieta. Maja nie musiała się długo zastanawiać, gdyż prawie od razu odgadła, kogo podgląda Viola. Byli to Fuoco i Fiamma, dzieci Camino, którzy dostali około dwóch tygodni wcześniej zaproszenie od Mai.
Fuoco miał długie, falowane (jak każdy mag) włosy. Dwa pasemka miał czerwone, jedno zielone. Zielone były też jego oczy. Miał lekki zarost. Maja mogłaby się założyć, że ostatnio golił się kilka dni przed wyjazdem. Nawet patrząc na niego przez obrazek można było dostrzec jego  siłę i potęgę. Ubrany był zgodnie z prośbą w niezwykle zamożny sposób. Nie wyglądał tak bogato jak jakiś hrabia. Miał na sobie białą koszulę i przylegające do ciała skórzane spodnie. Nosił też czerwoną pelerynę, długą, sięgającą kolan. Zapewne pożyczył ją od hrabi, aby lepiej się prezentować. Na głowie miał myśliwski kapelusz z trzema piórami. Nosił wysokie, czarne, skórzane buty.
Jego siostra zaskoczyła księżniczkę. Nigdy nie przypuszczałaby, że zwykła, żyjąca na uboczu wieśniaczka mogłaby wyglądać tak pięknie. Dwa pasemka miała jak brat czerwone, ale trzecie było błękitne i tak jak Fuoco oczy miała w kolorze tego trzeciego pasemka. Była szczupła i zgrabna. Łatwo można się domyślić jaka musi być zwinna! Nosiła wyjątkowo piękną suknię o niebieskiej barwie. Była to szata wyraźnie bardzo stara. W wielu miejscach miała „blizny”, czyli ślady po cerowaniu. Przez szyję przewieszoną miała skórę lisa, co poniekąd zmusiło Maję do śmiechu. Była prawie pewna, że to jeden z nielegalnie schwytanych okazów.
Rodzeństwo rozmawiało, jednak księżniczki nie były w stanie usłyszeć słów. Fiamma wyraźnie się na coś skarżyła. Obserwując ją można było się domyślić, że nie podoba jej się ten ubiór. Fuoco miał niezmiennie ten sam wyraz twarzy. Zamyśloną, nieobecną... Słuchał jednak siostry i odpowiadał jej.
– Przystojniak z tego Fuoco – zauważyła Maja. – To aż zabawne, że nie ma ukochanej.
– Wiesz... Gdybyś przyszła wcześniej poznałabyś powód – powiedziała jej Viola. - Długo ich obserwuję. Są bardzo niemili. Na ostatnim postoju patrzeli na służbę, jakby mieli ich zaraz zabić. Co więcej Fiamma kryje w rękawie sztylet. Nie wiem po co, ale to sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać nad tym, kogo zaprosiłyśmy.
Maja zaśmiała się zamykając „Wszechwidzące oko”.
– Jak to kogo? – zapytała z szerokim uśmiechem. – Dwoje kłusowników z Orleany, którzy pomogą mi rozwiązać pewną zagadkę.
Viola też się zaśmiała. Maja położyła jej dłoń na głowie i rozczochrała jej brązowe włosy.
– Jutro bal, więc radziłabym ci biec do komnaty – powiedziała Maja, a gdy zauważyła, że Violi to nie rusza dodała: – Musisz wybrać sobie suknię, a jak sama wiesz zdecydujesz się po... Kto wie po ilu godzinach!
Obietnica całej kolekcji sukien czekających na Violę w komnacie obudziła ją i zmusiła do jak najszybszego udania się do zamku. Maja ponownie otworzyła książkę i spojrzała na twarz mężczyzny. Nie była do końca pewna, czemu to robi. Czuła, że to złe, ale coś w jej wnętrzu kazało  patrzeć. Jej dłoń powoli powędrowała ku obrazowi Fuoco...
– Co ja robię? – spytała sama siebie cofając rękę. Zamknęła książkę i ruszyła śladem Violi, ku zamkowi.
Tymczasem młodsza księżniczka z hukiem wbiegła do swojej komnaty gdzie, jak się okazało naprawdę czekał stos sukni. Widząc tą gamę barw i krojów Viola od razu domyśliła się, że podjęcie decyzji nie będzie takie proste. Czerwone, pomarańczowe i żółte stroje od razu skreśliła. Zaczęła przeglądać fioletowe. Jedne były zbyt proste, inne zbyt zdobne... Jedne bez przymierzania uznała za brzydkie i niewygodne, to znów inne określiła niej niegodnymi. Wśród zieleni i bieli nic nie znalazła, ale gdy zabrała się za przeglądanie niebieskich zauważyła suknię idealną. Miała ją na sobie ledwie raz w życiu. Tego dnia lepiej poznała Maję. Suknia aż się prosiła o ubranie jej na tę zacną okazję!
Zabrała wybrany strój do służącej. Ona wzięła suknię i kazała zabrać pozostałe z komnaty. Teraz Viola miała z głowy wybór stroju na koronację jej przyjaciółki. Wróciłaby do biblioteki, ale skoro jest już na górze, może jej się udać coś przekąsić. Tak więc udała się do kuchni.
Już z daleka pachniało rozmaitymi potrawami przygotowywanymi na bal i ucztę po koronacji Mai. Aż ślinka ciekła gdy do nosa docierały zapachy dziczyzny, owoców, serów, warzyw, wołowiny, baraniny... Viola pędziła za zapachem do kuchni by zwędzić kilka jabłek. Jakoś udało jej się to zrobić, gdy ktoś złapał ją za rękę.
– Dlaczegóż to księżniczka kradnie? – spytał dziewczynę Vid powoli puszczając jej rękę. Była wystraszona, nie wiedziała co ma powiedzieć.
– Jestem głodna. Przyszłam coś zjeść – próbowała wyjaśnić.
– Mogłaś się zapytać. Te jabłka są na ucztę – pouczył ją. – Ventus też był wtedy głodny, a dziś jest największym złodziejem w królestwie.
– Proszę nie porównywać mnie z tym bandytą książę. – Wyraz twarzy Violi ukazywał wyraźną złość i wstyd. – Gdybym wiedziała kim się stanie pozwoliłabym na odcięcie mu ręki.
Vid był wyraźnie dumny z postawy przybranej córki. Nie uśmiechał się jednak. To było dziwne. Jeszcze tydzień temu śmiał się i opowiadał jej żarty, a dziś patrzy czasem na nią, jakby miała zaraz zginąć. Księżniczka tego nie rozumiała.
– Proszę – powiedziała oddając jabłka. Vid ją powstrzymał.
– Smacznego – życzył szesnastoletniej księżniczce odgarniając jej włosy z oczu. – I na przyszłość spytaj.
– Dobrze wujku.
Z uśmiechem na twarzy ruszyła ku wyjściu z kuchni, a potem, korytarzem do sali tronowej. Idąc zjadła owoce. Weszła do sali, jej dłonie zalśniły zielono-granatową poświatą, a w podłodze ukazało się wejście do podziemnych korytarzy. Już miała wejść, gdy w drzwiach do sali stanęła Maja.
– Tracisz czas – powiedziała krzyżując ręce na piersi. – Oni już tu są.
Viola zastanawiała się chwilę, co oznaczają słowa księżniczki. Nagle zrozumiała.
– Skąd wiesz? – spytała nieco wystraszona.
– Rośliny mi powiedziały. – Viola była zaskoczona tym stwierdzeniem, aż przypomniała sobie, że przecież też tak potrafi. – Chodź. Musimy ich przywitać, to nasi goście.
Dziewczyna odwróciła się i opuściła salę. Jej młodsza przyjaciółka stała chwilę w osłupieniu, jednak szybko się otrząsnęła, zamknęła przejście i pobiegła za Mają, aby powitać przybyłe rodzeństwo.

2 komentarze:

  1. Pisz! D: Proszę... jestem ciekawa, co będzie dalej! ^.^

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna książka, ładnie piszesz - szybko i przyjemnie się czyta. :) Czekam na kolejne rozdziały. ;)

    OdpowiedzUsuń