***
Viola unosząc
delikatnie do góry suknię zbiegła po schodach. Szybko zniknęła za rogiem. Korytarzem niosły się odgłosy kroków najlepszego i jedynego przyjaciela
księżniczki – Piryta. Gdy Viola rzekomo znaleziona na drodze przyjechała do
zamku, to właśnie jego matka ją wykarmiła. Dzieci znają się dosłownie „od
kołyski”. Zawsze, gdy tylko chłopiec jest w zamku bawią się w najlepsze. To
dni, które księżniczka bardzo lubi. Zwykle jest samotna, uczy się i praktycznie
nie ma czasu na zabawę, ani partnera do zabawy. Kiedy gości Piryta szara
rzeczywistość nabiera barw.
Jak większość mieszkańców królestwa chłopiec jest magiem. Jego blond włosy
kryją trzy pasemka – dwa brązowe i jedno zielone. Viola też ma kolorowe włosy.
Wśród jej brązowych loków kryją się dwa granatowe i jedno zielone pasemko. Moce
ułatwiają wiele rzeczy. Dzięki magii można łatwiej budować, polować, walczyć,
czy bawić się, tak jak teraz Viola i Piryt w berka.
Choć mają już po szesnaście lat są dużymi dziećmi. Dokładniej to Viola
jest dużym dzieckiem. Piryt ma wiele poważnych zajęć w wiosce, w której
mieszka. Zabawy z księżniczką wciągają go jednak w świat dziecięcych zabaw.
– Mam cię! – zawołał chłopak łapiąc brunetkę za ramię. – Ty gonisz!
– Przestańmy na chwilę – zachichotała Viola dysząc ze zmęczenia. – Zaraz i
tak mam pogawędkę z królową.
Księżniczka usiadła na posadzce pod ścianą. Jej towarzysz przyłączył się.
– Musisz iść? - spytał łapiąc w palce kosmyk jej włosów. Zaczął się nim
bawić, po chwili jednak przestał i szepnął dziewczynie do ucha: – Królowa
nawet nie zauważy. Jest już stara...
– Nie mów tak bo cie zabije! – zaśmiała się księżniczka odpychając go. –
Muszę już iść. Widzimy się potem!
Podała mu ze śmiechem dłoń, którą ten ucałował i pobiegła korytarzem w
kierunku swojej komnaty.
Pod drzwiami już czekały służące. Zaprowadziły księżniczkę do łaźni. Wspomnieć należy, że Viola nie przepadała za kąpielami. Tak więc gdy jedna ze służących ją szorowała ta jęczała i narzekała. Gdy była już czysta ubrano ją w nową, czystą suknię.
Pod drzwiami już czekały służące. Zaprowadziły księżniczkę do łaźni. Wspomnieć należy, że Viola nie przepadała za kąpielami. Tak więc gdy jedna ze służących ją szorowała ta jęczała i narzekała. Gdy była już czysta ubrano ją w nową, czystą suknię.
Przebieranki to jedna z niewielu rzeczy, które dziewczyna bardzo
lubiła. Niestety nie pozwalano jej nosić zdobnych sukni balowych na co dzień.
Viola zawsze się brudziła podczas zabaw w zamku. Dlatego wyjątkowe suknie były
tylko na wyjątkowe okazje.
Ta herbatka będzie chyba bardzo wyjątkowa, skoro dają mi taką kieckę!
- pomyślała Viola, podczas gdy służąca ubierała ją w przygotowaną suknię.
Rzeczywiście, strój niczego sobie. Suknia uszyta była z delikatnego, lśniącego,
niebieskiego materiału. Dekolt obszyty miała błękitnym materiałem. Tego samego
koloru użyto też na rękawach i trochę w dolnej części sukni. Rękawy do łokci
przylegały do ciała, niżej były bardzo szerokie. W wielu miejscach użyto też
złotej nici. Viola musiała jak najszybciej zobaczyć się w lustrze, więc
pobiegła do swojej komnaty. W pokoju stało wysokie zwierciadło o złotej ramie.
Dziewczyna podeszła do niego, a to co zobaczyła zaparło jej dech w piersi.
Wyglądała przepięknie! Suknia pasowała na nią jak ulał, a jej kolory
zgrały się z trzema niezwykłymi pasemkami włosów. Co więcej barwy pasowały do
jej fioletowych oczu. Czegoś jednak jej brakowało... Podeszła do toaletki i
wyciągnęła jedną z szuflad. Wśród licznych naszyjników, wisiorków i korali
szukała tej jednej, konkretnej ozdoby.
– Tu jesteś! – zawołała wyciągając złoty naszyjnik ozdobiony kamieniami
lapis lazuli i turkusu. Podeszła do lustra i założyła go na szyję. Był to jeden
z jej ulubionych naszyjników. Dostała dwa lata wcześniej, na swe czternaste
urodziny. Podarowała go jej Maja.
Ciężko opisać relację łączącą dwie księżniczki. Praktycznie się nie znały.
Nie rozmawiały ze sobą, nie spotykały... Gdy nadarzała się okazja by zacieśnić
więzi któraś była zajęta. Te okazje nadarzały się tylko w urodziny jednej lub
drugiej, ale zawsze było wielu innych gości, z którymi trzeba było rozmawiać.
Viola jednak bardzo lubiła obdarzać przyszłą królową, a prezenty od niej
uważała za najcenniejsze skarby, jakie mogłyby wpaść w jej ręce. Sama nie
wiedziała, czy lubi Maję z szacunku, czy jest może jakiś inny, głębszy powód?
Prezent był wyjątkowy i pasował do nowej sukni. Czy mógłby istnieć lepszy
naszyjnik? Viola była tak zadowolona ze swego wyglądu, że nie zwracała uwagi na
służącą, która przyszła ją uczesać. Gdy z transu obudziło ją mocne szarpnięcie
za włosy zaczęła się zastanawiać jaka ją dzisiaj czeka rozmowa na cotygodniowej
herbatce.
Królowa Ambre wyraźnie lubiła towarzystwo przybranej córki jej szwagra. Na
swoich ulubionych sobotnich herbatkach zazwyczaj plotkowała z Violą na różne
tematy. Czasem obgadywały różnych urzędników, czasem przekazywały sobie plotki
krążące po zamku, niekiedy mówiły też o polityce śmiejąc się z niektórych
postanowień Vida. Ambre nie mieszała się bowiem w sprawy królestwa. Oficjalnie
to ona rządziła państwem, ale jej władza opierała się głównie na pogawędkach
przy jej ukochanym napoju – herbacie.
Zwykle takie spotkania były nudne i ciągnęły się godzinami. Viola
odliczała tylko czas, jaki spędziła siedząc bezczynnie z królową w oczekiwaniu
na chwilę, gdy będzie mogła wrócić do codziennych zajęć. Tego dnia jednak
niecierpliwiła się na myśl o spotkaniu. Taka suknia może świadczyć tylko o
jakimś ważnym i ciekawym temacie rozmów, bo wierzcie lub nie, ale władczyni
zawsze dobierała ubiór do tematu pogawędek.
W końcu, gdy Viola była gotowa dwie służące zaprowadziły ją do jadalni,
gdzie przy okrągłym stoliku pod oknem siedziała królowa. Ambre była kobietą w
średnim wieku. Miała około pięćdziesięciu lat, jednak jej włosy już zaczynały
siwieć. Jak każdy mag miała kolorowe pasemka – dwa czerwone i jedno
pomarańczowe. Jej kręcone włosy były związane czerwona wstążką tworząc kitkę.
Na głowie założoną miała złotą koronę ozdobioną rubinami i szmaragdami, oraz
jej ulubionym – bursztynem. Na twarzy miała kilka zmarszczek. Jej granatowe
oczy były jak zawsze przymrużone. Na uszach miała wielkie kolczyki wykonane ze
złota. Tak jak koronę zdobiły je rubiny i szmaragdy, a dodatkowo po trzy
szafiry w kształcie kropli. Na szyi miała złotą kolię z podobnymi klejnotami.
Jej suknia była bardzo podobna do tej, którą miała teraz na sobie Viola tyle, że była w kolorze pomarańczowym i była bardziej zdobna niż ta niebieska.
Jej suknia była bardzo podobna do tej, którą miała teraz na sobie Viola tyle, że była w kolorze pomarańczowym i była bardziej zdobna niż ta niebieska.
Gdy dostrzegła księżniczkę wstała i wyciągnęła do niej dłoń. Viola
chwyciła ją i ucałowała w geście szacunku.
– Usiądźmy. – Królowa wskazała Violi krzesło, a ta posłusznie na nim
usiadła. Spojrzała z powagą na królową. – Nalej mi herbaty kochanie.
Viola uniosła porcelanowy dzbanek stojący na stole i wlała gorący napój do
jednej ze stojących obok niego filiżanek. Śledziła oczami ruch dłoni kobiety, gdy
ta sięgała po herbatę i unosiła filiżankę do ust. Ambre wzięła łyk i odłożyła
filiżankę na stół.
– Jak tam nauka? – zapytała. Viola pomyślała chwilę, po czym odpowiedziała
jej.
– Mistrz Aquos mówi, że z dnia na dzień robię postępy. Ostatnio udało mi
się zmienić truskawki w maliny.
– Moje gratulacje. Trzymaj tak dalej a może będziesz kiedyś sama mistrzem
– pochwaliła ją królowa. – A co robisz w wolnym czasie?
– Ostatnio byłam z wujem Videm na przejażdżce Pani – odpowiedziała
grzecznie na pytanie. – Przedwczoraj przyjechał do zamku Piryt z Laremn, syn
Kai z Zachodniego Królestwa, która mnie wykarmiła. Oprowadzam go po zamku.
– Cieszy mnie, że zajmujesz się gośćmi. – Do uszu Violi znów dotarła
pochwała. – Jednak nie spoufalaj się tak ze służbą, zwłaszcza jeśli są dziećmi
mieszkańców Zachodniego lub Wschodniego Królestwa.
– Dobrze ciociu, przestanę. – Mówiąc to skrzyżowała pod stołem palce.
– Miło mi to słyszeć. A powiedz mi moja droga... Nie czujesz się
przypadkiem samotna?
– Ależ nie Pani! Ani trochę!
– Nie kłam! – skarciła ją królowa. – Przecież każdy w tym zamku wie, że
łazisz samotnie po korytarzach unikając mnie i służby! Nie chciałabyś czasem
spędzić trochę czasu z kimś... no nie wiem... przyjaciółką?
– Kogo Wasza Wysokość ma na myśli? – zapytała niepewnie Viola patrząc w
przymrużone oczy władczyni.
– Moją córkę oczywiście – rzekła królowa. – Od czternastu lat robi to samo co ty.
Jako królowa powinna trochę wyjść do ludzi, porozmawiać... Maja nic, tylko by
wędrowała korytarzami czytając książki. Powinnyście umieć się dogadać,
zwłaszcza, że w przyszłości masz zostać jej doradczynią.
– D-doradczynią Mai? – zdziwiła się Viola. – Ja?
– Ależ oczywiście, ze ty głuptasie! Vid tak wymyślił! Sądzę, że już
powinnyście zacząć znajomość – powiedziała królowa, po czym odwróciła się do
dworek stojących pod drzwiami. – Niech Maja wejdzie!
__________________________________________
Trzy gwiazdki od Angeliki! Jakoś to łatają! Ktoś ma dobre rady? Chętnie posłucham ;)
Rozdział o niebo lepszy. ^^
OdpowiedzUsuńJedyne błędy jakie dostrzegłam to brak przecinków w kilku zdaniach złożonych (ja też to robię, ale ciii), trochę powtórzeń i chyba niepotrzebnie napisałaś "Pani" i "Wasza Wysokość" z dużych liter. Niby to zwrot grzecznościowy, ale jest to opowiadanie, a nie list. Jednak mogę się mylić. Nie jestem stuprocentowo pewna, więc jeśli mówię źle to przepraszam. c:
Więcej uwag nie mam. Rozdział ciekawy, nie powiem, że nie. Z niecierpliwością czekam na kolejny~! ^^