W zamku już od dwóch dni trwały
przygotowania na wielką uroczystość, jaką będzie koronacja Mai na Królową
Południowego Królestwa. Chłodne mury i puste korytarze zapełniły się służbą i
chętnymi do pomocy przy dekorowaniu i sprzątaniu. Dotychczasowa władczyni w
końcu się na coś przydała i zaplanowała wystrój sali balowej i tronowej.
– Nie martw się córciu. Wszystko
będzie idealnie – zapewniła Maję jej matka. – Przyjazdu odmówili tylko dwaj
ważniejsi goście. Do miasta zaczęli się zjeżdżać poddani z całego Królestwa.
Właściciele karczm i restauracji nie skarżą się na brak gości, a targowisko
zapełniło się nowymi kramami.
– Dziękuję matko – uśmiechnęła
się serdecznie Maja. – Wiesz może gdzie jest Viola? Ostatnio często gdzieś mi
znika.
– Z tego co wiem, to chyba nikt
jej nie widuje. – Ambre wyglądała na lekko zdenerwowaną, ale za razem
zmartwioną. – Myślałam, że wiesz coś na jej temat.
Maja przewróciła oczami. Skoro
nie ma jej w zamku, jest pod zamkiem. Ponad miesiąc temu nauczyła się wchodzić
samodzielnie do podziemi. Tylko po co siedzi tam tak długo? Maja będzie musiała
ją odwiedzić, ale to później. Teraz ma zbyt dużo obowiązków na głowie. Trzeba
przecież wybrać potrawy na ucztę.
Gdy dwie godziny później Maja była
już wolna ukradkiem weszła do podziemnych tuneli i ruszyła ku Sekretnej
Bibliotece. Tak jak przypuszczała zastała w niej Violę przeglądającą jakąś
książkę. Gdy dziewczyna usłyszała skrzypienie drzwi uniosła głowę i dostrzegła
Maję. Z uśmiechem na twarzy przywołała ją do siebie, aby coś jej pokazać. Księżniczka
podeszła i usiadła obok, a Viola pokazała jej co takiego było w książce.
– Ma tytuł „Wszechwidzące oko” –
powiedziała Viola. – Pozwala zobaczyć wszystko co dzieje się teraz w
królestwie. Spójrz.
Książka była w rzeczywistości
samą okładką. Gdy się ją otworzyło ukazywał się obraz, ruchomy obraz. Teraz
pokazywał wnętrze powozu, w którym siedziała para magów – brązowowłosy
mężczyzna i ruda kobieta. Maja nie musiała się długo zastanawiać, gdyż prawie
od razu odgadła, kogo podgląda Viola. Byli to Fuoco i Fiamma, dzieci Camino,
którzy dostali około dwóch tygodni wcześniej zaproszenie od Mai.
Fuoco miał długie, falowane (jak
każdy mag) włosy. Dwa pasemka miał czerwone, jedno zielone. Zielone były też
jego oczy. Miał lekki zarost. Maja mogłaby się założyć, że ostatnio golił się
kilka dni przed wyjazdem. Nawet patrząc na niego przez obrazek można było
dostrzec jego siłę i potęgę. Ubrany był
zgodnie z prośbą w niezwykle zamożny sposób. Nie wyglądał tak bogato jak jakiś
hrabia. Miał na sobie białą koszulę i przylegające do ciała skórzane spodnie.
Nosił też czerwoną pelerynę, długą, sięgającą kolan. Zapewne pożyczył ją od
hrabi, aby lepiej się prezentować. Na głowie miał myśliwski kapelusz z trzema
piórami. Nosił wysokie, czarne, skórzane buty.
Jego siostra zaskoczyła
księżniczkę. Nigdy nie przypuszczałaby, że zwykła, żyjąca na uboczu wieśniaczka
mogłaby wyglądać tak pięknie. Dwa pasemka miała jak brat czerwone, ale trzecie
było błękitne i tak jak Fuoco oczy miała w kolorze tego trzeciego pasemka. Była
szczupła i zgrabna. Łatwo można się domyślić jaka musi być zwinna! Nosiła
wyjątkowo piękną suknię o niebieskiej barwie. Była to szata wyraźnie bardzo
stara. W wielu miejscach miała „blizny”, czyli ślady po cerowaniu. Przez szyję
przewieszoną miała skórę lisa, co poniekąd zmusiło Maję do śmiechu. Była prawie pewna, że to jeden z nielegalnie schwytanych okazów.
Rodzeństwo rozmawiało, jednak
księżniczki nie były w stanie usłyszeć słów. Fiamma wyraźnie się na coś
skarżyła. Obserwując ją można było się domyślić, że nie podoba jej się ten
ubiór. Fuoco miał niezmiennie ten sam wyraz twarzy. Zamyśloną, nieobecną...
Słuchał jednak siostry i odpowiadał jej.
– Przystojniak z tego Fuoco –
zauważyła Maja. – To aż zabawne, że nie ma ukochanej.
– Wiesz... Gdybyś przyszła
wcześniej poznałabyś powód – powiedziała jej Viola. - Długo ich obserwuję. Są
bardzo niemili. Na ostatnim postoju patrzeli na służbę, jakby mieli ich zaraz
zabić. Co więcej Fiamma kryje w rękawie sztylet. Nie wiem po co, ale to
sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać nad tym, kogo zaprosiłyśmy.
Maja zaśmiała się zamykając
„Wszechwidzące oko”.
– Jak to kogo? – zapytała z
szerokim uśmiechem. – Dwoje kłusowników z Orleany, którzy pomogą mi rozwiązać
pewną zagadkę.
Viola też się zaśmiała. Maja
położyła jej dłoń na głowie i rozczochrała jej brązowe włosy.
– Jutro bal, więc radziłabym ci
biec do komnaty – powiedziała Maja, a gdy zauważyła, że Violi to nie rusza
dodała: – Musisz wybrać sobie suknię, a jak sama wiesz zdecydujesz się po...
Kto wie po ilu godzinach!
Obietnica całej kolekcji sukien
czekających na Violę w komnacie obudziła ją i zmusiła do jak najszybszego
udania się do zamku. Maja ponownie otworzyła książkę i spojrzała na twarz
mężczyzny. Nie była do końca pewna, czemu to robi. Czuła, że to złe, ale coś w
jej wnętrzu kazało patrzeć. Jej dłoń
powoli powędrowała ku obrazowi Fuoco...
– Co ja robię? – spytała sama
siebie cofając rękę. Zamknęła książkę i ruszyła śladem Violi, ku zamkowi.
Tymczasem młodsza księżniczka z
hukiem wbiegła do swojej komnaty gdzie, jak się okazało naprawdę czekał stos
sukni. Widząc tą gamę barw i krojów Viola od razu domyśliła się, że podjęcie
decyzji nie będzie takie proste. Czerwone, pomarańczowe i żółte stroje od razu
skreśliła. Zaczęła przeglądać fioletowe. Jedne były zbyt proste, inne zbyt
zdobne... Jedne bez przymierzania uznała za brzydkie i niewygodne, to znów inne
określiła niej niegodnymi. Wśród zieleni i bieli nic nie znalazła, ale gdy
zabrała się za przeglądanie niebieskich zauważyła suknię idealną. Miała ją na
sobie ledwie raz w życiu. Tego dnia lepiej poznała Maję. Suknia aż się prosiła
o ubranie jej na tę zacną okazję!
Zabrała wybrany strój do
służącej. Ona wzięła suknię i kazała zabrać pozostałe z komnaty. Teraz Viola
miała z głowy wybór stroju na koronację jej przyjaciółki. Wróciłaby do
biblioteki, ale skoro jest już na górze, może jej się udać coś przekąsić. Tak
więc udała się do kuchni.
Już z daleka pachniało rozmaitymi
potrawami przygotowywanymi na bal i ucztę po koronacji Mai. Aż ślinka ciekła
gdy do nosa docierały zapachy dziczyzny, owoców, serów, warzyw, wołowiny,
baraniny... Viola pędziła za zapachem do kuchni by zwędzić kilka jabłek. Jakoś
udało jej się to zrobić, gdy ktoś złapał ją za rękę.
– Dlaczegóż to księżniczka
kradnie? – spytał dziewczynę Vid powoli puszczając jej rękę. Była wystraszona,
nie wiedziała co ma powiedzieć.
– Jestem głodna. Przyszłam coś
zjeść – próbowała wyjaśnić.
– Mogłaś się zapytać. Te jabłka
są na ucztę – pouczył ją. – Ventus też był wtedy głodny, a dziś jest
największym złodziejem w królestwie.
– Proszę nie porównywać mnie z
tym bandytą książę. – Wyraz twarzy Violi ukazywał wyraźną złość i wstyd. –
Gdybym wiedziała kim się stanie pozwoliłabym na odcięcie mu ręki.
Vid był wyraźnie dumny z postawy
przybranej córki. Nie uśmiechał się jednak. To było dziwne. Jeszcze tydzień
temu śmiał się i opowiadał jej żarty, a dziś patrzy czasem na nią, jakby miała
zaraz zginąć. Księżniczka tego nie rozumiała.
– Proszę – powiedziała oddając
jabłka. Vid ją powstrzymał.
– Smacznego – życzył
szesnastoletniej księżniczce odgarniając jej włosy z oczu. – I na przyszłość
spytaj.
– Dobrze wujku.
Z uśmiechem na twarzy ruszyła ku
wyjściu z kuchni, a potem, korytarzem do sali tronowej. Idąc zjadła owoce.
Weszła do sali, jej dłonie zalśniły zielono-granatową poświatą, a w podłodze
ukazało się wejście do podziemnych korytarzy. Już miała wejść, gdy w drzwiach
do sali stanęła Maja.
– Tracisz czas – powiedziała
krzyżując ręce na piersi. – Oni już tu są.
Viola zastanawiała się chwilę, co
oznaczają słowa księżniczki. Nagle zrozumiała.
– Skąd wiesz? – spytała nieco
wystraszona.
– Rośliny mi powiedziały. – Viola
była zaskoczona tym stwierdzeniem, aż przypomniała sobie, że przecież też tak
potrafi. – Chodź. Musimy ich przywitać, to nasi goście.
Dziewczyna odwróciła się i
opuściła salę. Jej młodsza przyjaciółka stała chwilę w osłupieniu, jednak
szybko się otrząsnęła, zamknęła przejście i pobiegła za Mają, aby powitać
przybyłe rodzeństwo.
Pisz! D: Proszę... jestem ciekawa, co będzie dalej! ^.^
OdpowiedzUsuńBardzo fajna książka, ładnie piszesz - szybko i przyjemnie się czyta. :) Czekam na kolejne rozdziały. ;)
OdpowiedzUsuń